1 023 razy czytano

XXIII Perła Paprocan nogami i słowami Krzyśka

Po debiucie podczas biegu Lorensa w Tychach postanowiłem zapisać się na kolejne organizowane w tym miejscu zawody – Perłę Paprocan.

Moje przygotowania ograniczyły się tylko do 3 treningów biegowych, a później leczenia bolącej ciągle nogi.

W dniu zawodów przejechaliśmy (Sylwia Dublanka, Marek Borgieł i ja) na 30minut przed rozpoczęciem imprezy (pakiety startowe odebrałem dzień wcześniej), zrobiłem rozgrzewkę w postaci krótkiego truchtu i rozciągania, w międzyczasie wspólna fotka RyTMowiczów i w końcu z 15minutowym opóźnieniem… START.
Założyliśmy z Sylwią, że razem przebiegniemy 1 okrążenie wokół jeziora, czyli 7km w tempie 6min/km. Przez pierwsze 3km ból nogi dokuczał a tempo było zdecydowanie poniżej oczekiwań. Później udało się ciut przyśpieszyć, noga bolała mniej…, więc podziękowałem Sylwii za wspólny bieg i porwałem się na drugie okrążenie. Mniej więcej w jego połowie wzmocniłem się żelem energetycznym żeby tylko jakoś do końca drugiego okrążenia wytrzymać, bo tej pory tylko raz w życiu przebiegłem dystans 15km.

Tuż przed planowaną metą pojawiła się myśl żeby jednak spróbować przebiec jeszcze jedno kółeczko.. i raczej się już dłużej nie zastanawiałem, decyzja zapadła. Kryzys pojawił się na 17km i 19km gdzie musiałem przez kilka minut pomaszerować. Dobiegając do mety byłem potwornie zmęczony i wydawało mi się, że za moment zemdleję.. ale po chwili odpoczynku wszystko wróciło do normy.
Tak więc zamiast 7km udało się przebiec półmaraton. Nieoficjalny czas to 2:09:36

Krzysztof Borgieł

Perla_20150322_034

Pozostałe zdjęcia z Perły w Galerii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *